Indie 2015 – Dzień 4.

Poniedziałek 21. Grudnia:

Po śniadanku – podobnie jak wczoraj: kawa, parę chapati, jajecznica z tostami – idziemy się spakować. Dzisiaj wyjeżdżamy z Kochin. Zostawiam Justynę aby dokończyła pakowanie swoich bambetli, a sam zabieram plecaki i schodzę na parking hotelowy. Tam spotykam Jayana, który pomaga mi zapakować plecaki do samochodu.

IMG_0786 Czytaj dalej

Indie 2015 – Dzień 3.

Niedziela 20. Grudnia:

Logo_of_Corporation_of_CochinKoczin nazywane „królową Morza Arabskiego” to miasto w południowej części Indii, w stanie Kerala, nad Morzem Arabskim, będące jednym z najważniejszych portów kraju. Jest zamieszkane przez około sześćset tysięcy ludzi, a wraz z całą aglomeracją populacja wynosi około półtora miliona. Od 1102 Koczin był stolicą Królestwa Koczinu. Od XIV wieku stanowił ważne centrum handlu przyprawami (z Chinami i Bliskim Wschodem). W 1503 znalazł się pod okupacją portugalską, stając się pierwszą europejską kolonią w Indiach i do 1530 pozostał stolicą portugalskich posiadłości w Indiach, a do 1663 strategicznym ośrodkiem portugalskiego imperium kolonialnego. Następnie miasto przechodziło w ręce Holandii, Królestwa Mysore i Imperium Brytyjskiego. Od 1947 roku (roku uniezależnienia się Indii od Brytyjczyków) do 1956 roku Koczin był stolicą stanu Koczin. Koczin był pierwszym książęcym stanem, który dobrowolnie dołączył do Unii Indii. W 1956 roku nastąpił podział uwzględniający język, jakim mówi ludność danego obszaru i utworzono stan Kerala z dominującym językiem malajalam.

Po trudach podroży noc minęła szybko. Spałem jak zabity – i chyba nie tylko ja. Wstałem wcześnie i po szybkim prysznicu umawiam się z Justyną, że poczekam na nią na zewnątrz, a potem razem pójdziemy na śniadanie. Pogoda bez zmian – słonecznie, gorąco i parno. Przed hotelem zaraz po drugiej stronie ulicy zauważam bankomat. Nie mając jeszcze doświadczenia i wiedzy na temat wartości nabywczej rupii (INR) wybieram tylko 1000 INR (10 GBP). Czekając na Justynę dokonuję jeszcze szybkiego przeglądu prasy angielskojęzycznej dostępnej w hotelowym lobby. Pani z recepcji pozwala mi też wyrwać z jednego z lokalnych czasopism turystyczną mapkę centrum Koczin. Po chwili schodzi Jusia i razem idziemy na śniadanie. Po naszych kompanach ani widu, ani słychu. Justyna mówi, ze stukała w ich drzwi (o co nas prosili) ale nikt się w środku nie odzywał. No cóż pewnie wzięli sprzęt fotograficzny i eksplorują okolice.

Czytaj dalej

Indie 2015 – Dzień 2.

Sobota 19. Grudnia:

Emblem_of_Abu_Dhabi.svgAbu Dhabi godzina pierwsza w nocy. Samolot do Koczin mamy dopiero o dziesiątej rano, a ponieważ nie musimy się martwić o nasz bagaż, który zostanie transferowany na następny lot, zgodnie z wcześniejszym planem postanawiamy wyjść poza teren lotniska i zobaczyć miasto. Zadanie numer 1 – znaleźć stanowisko odprawy paszportowej gdzie moglibyśmy uzyskać wizy. Najpierw trafiamy na stanowisko kontroli lotów tranzytowych. Nie tędy droga – jeśli przekroczymy bramki nie będzie już odwrotu. Postanowiliśmy więc skorzystać z pomocy informacji lotniskowej. Tutaj pani stwierdziła, że nie rozumie dlaczego przesunięto nasz lot o dwie godziny (oryginalnie mieliśmy lecieć o ósmej rano) i postanawia nam pomóc. Znika na dobre pięć minut z naszymi biletami. Niestety po powrocie stwierdza, że nic się nie da zrobić. Na szczęście po wyjaśnieniu jak chcemy zagospodarować te 9 godzin oczekiwania kieruje nas do odprawy paszportowej. Tu po krótkiej pogawędce z panami ubranymi w nienagannej czystości białe prześcieradła przepasane sznurkiem i używającymi jako nakrycia na głowę białego ręcznika podtrzymywanego przez gumkę od weków, otrzymujemy nasze wizy. Bramy do skarbca Abu Dhabi zostają przed nami otwarte wychodzimy więc z budynku lotniska.

أبوظبي

Czytaj dalej

Indie 2015 – Dzień 1.

Piątek 18 Grudnia:

 

ganesh_7A więc nadeszła ta długo wyczekiwana chwila. Noc przespana dość niespokojnie – ech te emocje i oczekiwanie na to co przyniosą następne dni. Rano ostatnie sprawdzenie ekwipunku: plecaki popakowane, apteczka, środki do odkażania, moskitiery, broń przeciwko wszelakim robalom pełzającym i fruwającym (szkoda że nie mogę wziąć do samolotu sztucera i maczety na grubszą zwierzynę ), dokumenty, pieniądze (a właściwie karty płatnicze – do Indii nie wolno wwieźć ani wywieźć ichniej waluty czyli Rupii), sprzęt fotograficzny i coś do uprzyjemnienia czasu spędzanego w podroży, czyli czytnik ebooków. Chyba wszystko.

रुपया

Czytaj dalej